Burza pyłowa

W jednej z pierwszych moich relacji pisałem o odmiennym od polskiego, klimacie Mongolii. Podane wtedy liczby czerpałem z dostępnych opracowań statystycznych, wzbogacając je jedynie komentarzem. Teraz, po blisko półrocznym pobycie w tej części pόłnocno-wschodniej Azji dysponuję już szerszą wiedzą i ciągle jeszcze małym, ale z pewnością rosnącym doświadczeniem. Kilka dni temu poczuliśmy dosłownie na własnej skόrze i  za kołnierzami burzę pyłowo- piaskową. To podobno typowe zjawisko, powtarzające się corocznie w kwietniu. W ciągu kilku popołudniowych godzin lekki i przyjemny wiaterek przeistoczył się w silne podmuchy pyłu, kurzu, śmieci i piasku.

Spacerując po mieście mrużyliśmy oczy szukając samochodu, aby jak najszybciej wrócić  do domu, wykąpać się, a przede wszystkim wypłukać usta. Zdaję sobie sprawę, że w zwartej zabudowie miejskiej zjawisko to jest i tak tłumione, ale na otwartej płaszczyźnie stepu może stwarzać poważne niebezpieczeństwo. W takich sytuacjach z szacunkiem należy traktować wypracowaną przez wieki konstrukcję jurty, która doskonale zabezpiecza ludzi także przed takimi zagrożeniami. Jej kształt, szczelność i umocowanie do podłoża powodują, że przebywający wewnątrz mieszkańcy mają zapewnione poczucie bezpieczeństwa. Prasa podała niedawno informację, że w trakcie takiej burzy w zachodniej części Mongolii kilkadziesiąt osόb straciło orientację w terenie, ktόry przecież doskonale znają. Kilka osób zmarło z wyziębienia, a w poszukiwaniach pozostałych uczestniczyło wojsko. Odnotowano też zaginięcie ponad 40 000 sztuk bydła i owiec, które pasterze stracili z pola widzenia.

Kilka dni temu wyraźnie podekscytowana sekretarka naszej ambasady pytała mnie, czy obserwowałem wczorajszy deszcz? Padało przez kilka minut, aż nawet tworzyły się kałuże! – dodała. Było to dla niej wyjątkowo oryginalne przeżycie, dzieliła się nim ze wszystkimi pracownikami. W rzeczywistości wspomniany deszcz padał tylko w jednej dzielnicy rozległego Ułan Bator, a stojące przed ambasadą samochody jak były suche wczoraj, tak i suche były następnego dnia. Do rozmów  o deszczu dołączył się nasz kierowca, pan w średnim wieku, ktόry przypomniał sobie prezent od swojej matki, jaki otrzymał w dzieciństwie. Były to kalosze! Zmiany klimatyczne i globalne ocieplenie  powodują też w ostatnich latach konkretne zmiany pogodowe w Mongolii. Zarówno wspomniane kalosze jak i parasole są obecnie praktycznie nieużywane w tym kraju. Jeśli już, to tutejsze elegantki kupują sprowadzane z Chin parasole do ochrony przed słońcem.

Klimat kontynentalny charakteryzuje się nie tylko mroźnymi zimami, ale też letnimi upałami. Myślę, że zastane przeze mnie w ambasadzie klimatyzatory zainstalowano z rozumnych motywacji. Ich ocena jest jeszcze przed nami.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *