Dobry początek 2007 roku

Szacuję, że ponad 800 obywateli Mongolii ukończyło wyższe studia w Polsce. Oceny te są trudne, bo studiowali oni w latach 40-tych, 50-tych, 60-tych i kolejnych, część z nich studia przerwała, część nie powróciła do Mongolii, ale z pewnością znacząca większość jest do dzisiaj dumna z tego polskiego epizodu w swoich życiorysach. W latach 90-tych sytuacja jeszcze bardziej się skomplikowała, bo po pierwsze – w latach 1995-2000 działalność polskiej ambasady, m.in. z powodu zmiany siedziby, została zawieszona, a po drugie – część Mongołów wyjeżdżała ( i nadal  wyjeżdża) do Polski ponosząc koszty kształcenia z własnej, a w praktyce z rodziców kieszeni,  i w ten sposób wymyka się formalnym statystykom.

Obejmując ponad rok temu obowiązki ambasadora – szybko nawiązał ze mną kontakt rektor Uniwersytetu w Ułan Bator, informując o istniejącym na tej uczelni kierunku 4-letnich studiów polonistycznych. Nabór na ten podwydział odbywa się co cztery lata i aktualnie 12-tu studentów jest na III roku studiów. Wakacje letnie 2007 roku będą zatem ich ostatnią, w trakcie studiów, szansą kontaktu z Polską. W kolejnych rozmowach z rektorem, dziekanem i mongolskimi wykładowcami dawano mi do zrozumienia, że ew. kolejny nabór uzależniają właśnie od możliwości odbycia praktyki językowej w Polsce. W pełni się z nimi od początku zgadzałem, że studiowanie języka i szerzej zdobywanie wiedzy o tak odległym kraju tylko wtedy ma sens, jeśli dane im będzie ten kraj osobiście poznać.

Jesienią ubiegłego roku rozpocząłem oficjalną korespondencję w sprawie praktycznej realizacji tej idei. Wylatując w grudniu na urlop do Polski sprawa pozornie pozostawała bez echa. Dlatego też, wykorzystując osobiste kontakty z mojej parlamentarnej przeszłości,  w szeregu  rozmów  prowadzonych w atmosferze przedświątecznej w Lesznie, w Poznaniu i w Warszawie – wracałem  wielokrotnie do tego pomysłu. Dużą życzliwość od razu zadeklarowali prof. Stefan Jurga – były rektor UAM a obecnie wiceminister w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, rektor PWSZ w Lesznie prof. Wiesław Osiński oraz prof. Aleksander Mikołajczak z Kolegium Europejskiego w Gnieźnie. W efekcie wracałem do Mongolii z przekonaniem, że prawdopodobnie w lipcu uda się sprawę sfinalizować.

Tymczasem dwa dni po powrocie otrzymałem nieomal równocześnie list, mail i fax z informacją, że Biuro Uznawalności Wykształcenia i Wymiany Międzynarodowej, w reakcji na moje jesienne zabiegi, przyznało stypendia dla całej 12-tki na semestralny pobyt w……..Poznaniu! To więcej niż się spodziewałem. Natychmiast spotkałem się z całą grupą, którą już dobrze poznałem, bo byli cotygodniowymi gośćmi w ambasadzie na pokazach polskich filmów, uczestniczyli w imprezach kulturalnych organizowanych przez placówkę, a nawet wzięli udział (wszyscy) w konkursie wiedzy o Polsce, który wspólnie z konsulem zorganizowaliśmy w pierwszych dniach grudnia. Radości w ich oczach – nigdy chyba nie zapomnę. Pozostaje jedynie kwestia podróży a konkretnie jej kosztów. Ze względu na trudną w większości ich rodzin sytuację materialną – zdecydowali o wspólnej podróży pociągiem. To zdecydowanie tańsza wersja niż podróż samolotem, ale za to nie będzie tak niezręcznej sytuacji, że pojechaliby tylko ci lepiej sytuowani. Wyruszają 10 lutego, żeby rozpocząć zajęcia wyznaczone na 19 lutego.

O tej wspaniałej wiadomości poinformowałem natychmiast wymienionych wyżej moich niedawnych rozmówców prosząc, żeby zechcieli włączyć się w ten łańcuch życzliwości i choćby w weekendy umożliwić gościom odwiedzenie Leszna i Gniezna. Może też ktoś z moich gostyńskich czytelników tego felietonu zechce pomóc w uatrakcyjnieniu pobytu w Polsce tych przyszłych ambasadorów naszego kraju? Będzie to ich pierwsza w życiu wizyta w Europie i zapewne dla większości z nich jedyna. Prawdopodobnie w przyszłości niektórzy z nich znajdą pracę w szeroko rozumianej sferze kontaktów kulturalnych, gospodarczych czy naukowych między naszymi krajami. Wykorzystajmy wspólnie tę szansę.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *