Lotnictwo cywilne

Brama Ułan Bator - wjeżdżając od strony lotniska.
Brama Ułan Bator - wjeżdżając od strony lotniska.

Mimo terytorialnej rozległości Mongolii, która jest pięciokrotnie większa od Polski, komunikacja lotnicza stanowi luksusowe uzupełnienie transportu samochodowego i kolejowego, a na krόtszych dystansach także podrόży na grzbiecie konia czy wielbłąda. Głόwne lotnisko cywilne Mongolii to Buyant Ukhaa  w Ułan Bator. Lotnisko specyficzne, bo z jednym pasem startowym, kończącym się u podnόża wysokich gόr. To usytuowanie zmusza wszystkie samoloty do startόw i lądowań tylko w i z kierunku północnego. Wymaga w związku z tym od pilotόw dużego doświadczenia i żelaznych nerwόw, bo po podjęciu decyzji o lądowaniu nie ma już od niej odwrotu.

Przeżyłem kiedyś w Kijowie sytuację, kiedy to lądujący samolot już dotknął kołami pasa, ale z jakichś niezrozumiałych dla mnie powodów po kilku sekundach poderwał się w powietrze i po okrążeniu miasta, ponownie i bezpiecznie wylądował. Taki manewr jest w Ułan Bator niemożliwy.

Przy najczęściej bezwietrznej pogodzie starty i lądowania odbywają się sprawnie, ale przy wiatrach z kierunku pόłnocnego lądowania są wstrzymywane nawet na wiele godzin. W lipcu 2006 roku doświadczyła tego delegacja z Unii Europejskiej, ktόra przez wiele godzin oczekiwała w Pekinie na start samolotu to Mongolii z powodόw, jak to im przedstawiono – „operacyjno-pogodowych”.

Głόwny budynek lotniska został w ostatnich latach wyremontowany i powiększony, przestronny, dobrze ogrzewany zimą i rόwnie dobrze klimatyzowany latem. Dysponuje trzema  „rękawami”, umożliwiającymi sprawne przechodzenie do samolotów, a bagaże są dość szybko dostarczane wysiadającym pasażerom. Dodatkowym walorem lotniska jest duży parking przed budynkiem, na ktόrym wolno parkować samochody – bezpłatnie! (W 2009 roku to się niestety zmieniło)

Ze stolicy Mongolii można bezpośrednimi połączeniami podrόżować do Berlina, Irkucka, Moskwy, Osaki, Pekinu, Seulu i Tokio. W okresie letnim 2006 roku, po wyczarterowaniu od Włochόw przez narodowego przewoźnika – linie MIAT, można też było dwa razy w tygodniu odbyć lot nieco już „wylatanym” Airbusem do Mediolanu, z krόtkim postojem w Moskwie lub Berlinie. W kolejnych latach jednak zrezygnowano z tego połączenia.

Większych atrakcji dostarczają loty na liniach krajowych. Na tych połączeniach wykorzystuje się dość leciwe An-26, ktόre są zaadaptowanymi dla lotnictwa cywilnego – wojskowymi samolotami desantowymi. To jednak zauważają tylko fachowcy, ktόrzy wyjaśnili mi powόd stałego zamknięcia drzwi w tylnej części kabiny pasażerskiej. Ich otwarcie umożliwia skok ze spadochronem, ktόry nie jest elementem standardowego bagażu podręcznego. Samoloty te mają jednak także wiele zalet, a podstawową jest możliwość lądowania na trawiastych a nawet wręcz gruntowych lądowiskach. W okresie letnim latają one od świtu do nocy, przewożąc turystόw na pustynię Gobi i nad atrakcyjne, wielkie i zasobne w ryby jeziora pόłnocnej Mongolii. W 2008 roku samoloty te wycofano z ekspoloatacji a prywatni przewoźnicy oferują na tych samych trasach loty niewielkimi odrzutowcami.

Gwałtowny w ostatnich latach wzrost liczby turystόw skłania władze do rozważania budowy nowego portu lotniczego. Nie będzie to jednak takie proste, bo w promieniu kilkudziesięciu kilometrόw od stolicy trudno znaleźć odpowiedniej wielkości płaski teren z bezpiecznie oddalonymi gόrami. Prawdopodobnie bez rozległych i  kosztownych prac ziemnych okaże się to niemożliwe. Realizacja tego zamierzenia wydaje się jednak i tak tańszym rozwiązaniem niż budowanie w innych częściach świata lotnisk na terenach wyrywanych morzu czy konstruowanie pasόw startowych, krzyżujących się z biegnącymi w tunelach autostradami. Wszystko ostatecznie zależeć będzie od popytu na usługi turystyczne tego przyrodniczego raju. Jego walory przyciągają przede wszystkim tysiące Japończykόw, stłoczonych na swoich wyspach, ktόrzy są zachwyceni możliwością wielokilometrowych marszόw „gdzie oczy poniosą”, biwakowania w dowolnie wybranym miejscu i delektowaniem się mongolską kuchnią. W ich ślady idą też coraz liczniej Amerykanie, bogaci Chińczycy i uchodzący za bogatych – Europejczycy. Mongolia ma przed sobą epokową wręcz szansę i z pewnością ją wykorzysta.

Trackbacks

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *