Medycyna mongolska

Autor po wspólnie przeprowadzonej operacji w III Szpitalu Klinicznym w Ułan Bator.

Od pierwszych dni, spędzanych na ziemi mongolskiej, staram się nawiązywać kontakty w dziedzinie zawodowo mi najbliższej – medycynie. Nie jest to jednak proste, bo Mongołowie, wiedząc o dość niskim poziomie tutejszego lecznictwa, raczej ich unikają. Mimo to powoli moja wiedza poszerza się i w tym obszarze. Kontakty rozpocząłem od gόry i od dołu, czyli z jednej strony od wizyty u ministra zdrowia a z drugiej od bezpośrednich kontaktόw z  systemem lecznictwa, np. interesując się problemami zdrowotnymi pracownikόw ambasady.

Pierwszy szpital, ktόrego progi przekroczyłem, to położony w ścisłym centrum stolicy – Centralny Szpital Kliniczny nr 1, sąsiadujący z gmachem tutejszego MSZ. Powόd wizyty był dość niecodzienny, bo dotyczył konieczności interwencji chirurgicznej u kilkuletniego mongolskiego chłopca z sierocińca, prowadzonego przez francuskie siostry zakonne. Odwiedziliśmy, wraz z żoną, ten skromny przytułek, a siostry – po ujawnieniu mojego  zawodu – przedstawiły problem. Właściwie słowo „problem” jest wyolbrzymione i w polskich warunkach załatwiłbym go ambulatoryjnie z dnia na dzień. Tutaj jednak pojawił się cały ciąg kolejnych kłopotów. Chłopiec nie ma dokumentόw, nie jest zatem ubezpieczony, siostry prowadzą ośrodek na zasadach wolontariatu i każdy tugrik jest problemem. Ja z kolei, dysponując nawet podstawowym instrumentarium, ale bez mongolskiego prawa wykonywania zawodu nie mogę podejmować działań, z wyjątkiem interwencji doraźnych czy ratujących życie. Poszedłem zatem do dyrektora wspomnianego szpitala, przedstawiłem się, a następnie fachowo opisałem zakres potrzebnej pomocy. Następnego dnia na malucha oczekiwali: chirurg, anestezjolog i dodatkowo okulista, bo schorzenie zlokalizowane było w okolicy oka. Po zabiegu, wykonanym bezpłatnie, zaprosiliśmy cały zespόł do naszej rezydencji na spotkanie przy kawie. Zamieniło się ono w kilkugodzinną rozmowę o mongolskiej medycynie, systemie kształcenia, stosowanych procedurach, sprzęcie, wynagrodzeniach, sukcesach i porażkach. Był to dla mnie bardzo pouczający wieczór.

Kolejnym szpitalem, ktόry odwiedziłem, był somonowy czyli powiatowy szpital w Bayan, małej miejscowości oddalonej 110 km od Ułan Bator. To bardzo skromnie wyposażona placόwka, nawet bez aparatu RTG. Mimo to kilkuosobowy zespόł lekarzy odbiera tam porody, wykonuje operacje oraz leczy zachowawczo pacjentόw z rozległego terytorialnie obszaru somonu, wielkości kilku polskich powiatόw.

Pod koniec sierpnia odwiedziłem największy i wiodący naukowo szpital położniczy w Mongolii – Naukowe Centrum Zdrowia Matki i Dziecka. Szpital realizuje rόwnolegle zadania naukowe, dydaktyczne i lecznicze. Składa się z 36 oddziałόw, zlokalizowanych w 17 obiektach, zatrudnia prawie 1000 pracownikόw, w tym 195 lekarzy. W szpitalu odbieranych jest rocznie 6 000 porodόw, wykonuje się ponad 10 000 zabiegόw chirurgicznych i udziela 70 000 porad ambulatoryjnych. Szpital utrzymuje kontakty naukowe z Japonią, Koreą, Tajlandią, Australią, USA i Niemcami. Zaproponowałem nawiązanie także wspόłpracy z Polską, a ściślej z Ginekologiczno-Położniczym Szpitalem Klinicznym w Poznaniu,  i postaram się tego osobiście dopilnować.

W trakcie 4-letniego pełnienia misji odwiedziłem ponad 20 szpitali. Pozostały mi w szczególnej pamięci: doskonale wyposażona lecznica dla specjalistów zagranicznych w Erdenecie (niezależna od dwóch innych szpitali w tym przemysłowym mieście) oraz komercyjny szpital koreański w Ułan Bator. W tym drugim odnotowałem niebywały w Europie kontrast pomiędzy luksusem w strefie dostępnej dla pacjentów i ich rodzin, a skromnością i ciasnotą pomieszczeń technicznych, laboratorium itd., dostępnych tylko dla personelu miejscowego. Odwiedziłem też prowizoryczny szpital przy budowanej dopiero kopalni miedzi Oyu Tolgoj.

W Mongolii dużą popularnością cieszy się także tzw. medycyna naturalna. Jest ona traktowana rόwnorzędnie z medycyną naukową a lekarze legitymują się dwoma rodzajami dyplomόw. Mam wrażenie, że Mongołowie ufają coraz bardziej nowoczesnym technikom i technologiom, wydają rocznie co najmniej kilkadziesiąt milionόw dolarόw na leczenie poza granicami Mongolii. Z drugiej strony lekarze medycyny naturalnej, tybetańskiej itd. robią kariery (i zarabiają niemałe pieniądze) w Europie czy w Stanach Zjednoczonych. Szacuje się, że w Polsce przebywa i pracuje około 200 mongolskich specjalistόw lub „specjalistόw” bez dyplomu i jakichkolwiek uprawnień. Spotkałem kilku z nich, ale po ujawnieniu mojego zawodu woleli rozmawiać o pogodzie, mongolskich krajobrazach, kuchni i innych neutralnych tematach.

Ważny wreszcie jest też wpływ religii na procesy lecznicze. Wielu mongolskich pacjentόw zasięga porad u lamόw, i to zarόwno dotyczących konkretnych dolegliwości jak i proponowanego przez lekarzy trybu leczenia. Bardzo popularne jest uzgadnianie z lamą optymalnego terminu porodu czy operacji i przekazywanie tych zaleceń lekarzom leczącym. Na wspomnianym szczerym spotkaniu przy kawie i o to pytałem. W odpowiedzi usłyszałem, że dla „świętej zgody” sugestie takie są w miarę możliwości realizowane.

Przeciętna długość życia obywatela Mongolii to 65 lat (kobiety 68 lat a mężczyźni 62 lata). W stosunku do wskaźników europejskich to niewiele. I chyba nie zintensyfikowanie masaży, dodatkowe kadzidełka i akupunktura mogą to w pierwszym rzędzie poprawić.

One thought on “Medycyna mongolska

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>