Odległości – niewyobrażalne

Niewyobrażalne odległości w Mongolii
Niewyobrażalne odległości w Mongolii

Mongolia to kraj obszarowo olbrzymi, górzysty, z bardzo ubogą siecią dróg i praktycznie tylko jedną linią kolejową, biegnącą w osi północ –południe. W efekcie podróżowanie po olbrzymich i praktycznie bezludnych obszarach wymaga pokonywania gigantycznych odległości i to bez map, często na wyczucie, korzystając z nielicznych charakterystycznych punktów orientacyjnych. Podróże najczęściej odbywa się samochodami, lecz większość z nich nie jest dostosowana do mongolskich warunków. Nawet te, uchodzące za terenowe, są zbyt delikatne na tutejsze bezdroża, zwykle mają zbyt małe zbiorniki paliwa i zbyt wrażliwe opony.

Wyjeżdżając do relatywnie nieodległego ajmaku (odpowiednik województwa) nie można liczyć na stacje benzynowe i serwisy wulkanizacyjne. Należy zabrać kilka dodatkowych kanistrów z benzyną i dodatkowe koła zapasowe. Wielogodzinne przejazdy męczą pasażerów, ale przede wszystkim kierowców. Zachowują się oni jakby byli w półśnie, reagują na sygnały dźwiękowe i świetlne, i znów wpadają w rodzaj transu.

Gigantyczne, jak na warunki europejskie, odległości, wymuszają odmienny tryb życia i zachowań. Niemożliwe jest zorganizowanie systemu dowożenia dzieci do szkół. Realizacja powszechnego obowiązku  nauczania realizowana jest w somonowych (powiatowych) szkołach z internatami. Niemożliwe było dotychczas zorganizowanie sprawnego systemu skupu mleka czy magazynowania mrożonego mięsa. Dlatego pozornie zaskakująca jest obecność na półkach sklepowych kartoników z mlekiem rosyjskim, chińskim a nawet polskim, mimo, że Mongolia to kraj milionów krów, owiec, kóz i jaków. Z powodu odległości problemem jest też transportowanie chorych. Dlatego funkcjonują nadal małe, ubogie i bardzo skromnie wyposażone somonowe szpitale, w których przeprowadza się kilka operacji i odbiera kilkanaście porodów rocznie. To jednak konieczność, bo transport chorych czy rodzących nie może odbywać się przez kilkadziesiąt godzin.

Ciekawe obserwacje dotyczą cen w sklepach. Najtaniej jest w stolicy, czym dalej od niej – tym ceny są wyższe. Wynika to z konieczności dodania do ceny z ułanbatorskiej hurtowni niemałych i ciągle rosnących kosztów transportu. Jeszcze kilka lat temu litr benzyny kosztował 0,3 USD, obecnie już przekroczył 1 USD i z każdym miesiącem  cena dalej wzrasta. Najpopularniejsze i w zasadzie niezastąpione samochody terenowe niestety spalają tej benzyny niemało.

Poruszając się po Mongolii  nie należy nigdy zadawać naiwnych pytań – ile kilometrów jest z punktu A do punktu B. Odpowiedź wyrażana jest zwykle w godzinach jazdy, na co decydujący wpływ ma ukształtowanie terenu, konieczność pokonania rzeki czy ominięcie skalistych wąwozów. Podany przewidywany czas przejazdu nie jest różnicowany w zależności od typu pojazdu, chociaż ma to bardzo duże znaczenie. Co ciekawsze, w przypadku jazdy konnej czas ten bywa krótszy niż w wersji zmechanizowanej. Po prostu koniem czy wielbłądem można jechać w miarę po linii prostej, co samochodem bywa często  niemożliwe.

Wielu turystów odwiedza Mongolię właśnie dla tych przeżyć. Są zachwyceni kilkudniowym oderwaniem od cywilizacji, głuchym telefonem komórkowym, koniecznością całkowitej samowystarczalności. Potem z radością wracają do luksusowej codzienności, demonstrując zdjęcia z innego wręcz świata. Jednak Mongołowie od wieków żyją w tych warunkach, i to nie tylko w okresie letniego sezonu turystycznego, ale też przez długą i mroźną zimę. Ich ucieczka do cywilizacji to coraz częściej przeprowadzka do Ułan Bator. Rezygnują z koczowniczego trybu życia i dołączają do już ponad miliona mieszkańców stolicy. Olbrzymie stepowo-górzysto-pustynne przestrzenie wyludniają się z każdym rokiem.

Comments

  1. Grzegorz Toczko says

    Panie Ambasadorze

    Wspaniala strona.Gratuluje. Tyle informacji.
    Mongolia zawsze mnie fascynowala/trudne do wytlumaczenia dlaczego/.Zawsze lubilem odludzia,nietypowe miejsca.
    Jestem Polakiem zamieszkalym od ok 18 lat w USA/ok Chicago/.Pozdrawiam Pana oraz inne osoby odwiedzajace te strone.
    Jeszcze raz gratuluje pomyslu zwiazanego z utworzeniem strony poswieconej Mongolii.

  2. Jerzy Filipiak says

    Szanowny Panie.
    Kontakt do Pana dostałem od mojego kolegi ze studiów Andrzeja Wysockiego i jego żony Marleny , który dokładnie 3 lata temu zadzwonił do mnie z zapytaniem , czy warto jechać do Mongolii wiedząc przy okazji ,że byłem tam 32 i 31 lat temu. To dzięki Panu znalazłem tam mojego kolegę Mongoła , któremu pomagał Pan w załatwieniu wizy do Polski w celu przyjazdu tu na ślub swej córki.
    Z Andrzejem ostatnio / jesienią/byliśmy razem w Kazachstanie i Kirgistanie.
    Teraz za niecałe 2 miesiące wybieram się ponownie z grupą do Mongolii jako jej organizator i chętnie bym się z Panem spotkał i to jak najszybciej ,by zasięgnąć tzw. języka o tym kraju, który na podstawie oglądanych Pana zdjęć mogę sądzić, że zmienił się bardzo.
    Mieszkam w Poznaniu, więc do Gostynia , gdzie Pan zamieszkuje mam stosunkowo niedaleko.
    Proszę o zaproponowanie terminu spotkania, a ja się dostosuję.
    Pozdrawiam i czekam na odpowiedź / mail jw. lub tel.601064134/.
    Jerzy Filipiak

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *