Polskie ślady w Mongolii

Przez wiele lat ambasada RP, od 1995 roku ambasada Indii.
Przez wiele lat ambasada RP, od 1995 roku ambasada Indii.

Przez cały okres pobytu w Mongolii starałem się poszukiwać i identyfikować polskie ślady. Nie było to łatwe w sytuacji przerwanej ciągłości pracy polskiej ambasady  w latach 1995-2000. Trzeba było na nowo odbudowywać kontakty z mongolskimi absolwentami polskich wyższych uczelni, co było jednak  relatywnie najprostsze.

Wystarczyło nawiązać kontakt z jedną osobą, ta podpowiadała kontakty z koleżankami i kolegami z tego samego kierunku studiów lub z tego samego polskiego miasta. W pierwszych miesiącach pracy zorganizowałem w skromnych pomieszczeniach placówki spotkanie z absolwentami, do których, po moim poprzedniku, przejąłem listę kontaktów. Do wszystkich zaproszeń dołączyłem prośbę o przyniesienie zdjęć z okresu pobytu tych osób w Polsce. Goście przynieśli dziesiątki fotografii, niekiedy bardzo sfatygowanych, w większości czarno-białych, a w oczach niektórych ich właścicieli pojawiły się łzy….. Wszystkie te zdjęcia udało nam się zeskanować, co stanowić może interesujący materiał dla dociekliwego historyka lub politologa, zainteresowanego tą tematyką.

Trudniejsze poszukiwania dotyczyły osób, które w różnych okolicznościach przebywały w naszym kraju przez kilka miesięcy czy nawet lat. Mongołowie szybko uczą się języków obcych. Kilkumiesięczny pobyt w Polsce, choćby tylko w szarej strefie byłego już warszawskiego stadionu, umożliwiał w kontaktowny sposób nawiązanie rozmowy. Wielokrotnie w sklepach, na ulicach, rozmawiając po polsku byliśmy zaczepiani przez obce osoby, które z satysfakcją rozpoznawały w nas Polaków. A wtedy należało z kwadrans odżałować – aby wysłuchać opowieści kto, z kim, kiedy i gdzie poznał nasz kraj. Zawsze były to opowieści życzliwe, serdeczne, w ogólnej wymowie zdecydowanie pozytywne, czasami z nutami żalu, że pobyt ten z różnych powodów został przerwany.

Poszukiwałem też materialnych śladów kontaktów z naszym krajem. W uniwersyteckim obserwatorium astronomicznym niezawodnie funkcjonuje od lat 70-tych polskie urządzenie do badania promieniowania kosmicznego, przed głównym budynkiem Mongolskiej Akademii Nauk stoi popiersie Mikołaja Kopernika, w muzeum przyrodniczym przy szkieletach dinozaurów widoczne są tabliczki informujące, że eksponaty są efektem pracy polskich paleontologów (prof. Zofia Kielan Jaworowska z zespołem). W Darchanie trafiłem do fabryki cegły silikatowej z pełną linią technologiczną pochodzącą z Polski (bydgoski Makrum). W fabryce dywanów w Erdenecie cała linia maszyn czesankowych pochodzi z naszego kraju i pracuje nieprzerwanie od lat 70-tych. Na dalekich peryferiach Ułan Bator dotarłem do jedynego w Mongolii posiadacza sprawnego samochodu F 126p, który jest w jego rękach od czasu pobytu w Polsce w 1982 roku.

W Ułan Bator, ale też innych ośrodkach miejskich, powstają ciągle nowe domy handlowe, supermarkety, sklepy specjalistyczne. Dominują w nich towary chińskie i rosyjskie, ale i polskie nie są wyjątkową rzadkością. Szczególnie w branży spożywczej polskie przetwory owocowo-warzywne, soki, słodycze czy przyprawy są łatwo rozpoznawalne. W innych działach trafimy na polskie buty, zeszyty szkolne, kosmetyki, lampy, kable, inne wyroby instalacyjne i wykończeniowe.

Mimo skromnych możliwości finansowych udało nam się podejmować inicjatywy promujące nasz kraj poprzez organizowanie imprez kulturalnych, podsuwanie mongolskim kanałom telewizyjnym polskich filmów, promowanie muzyki F. Chopina, która jest bardzo dobrze przyjmowana przez Mongołów. Placówka corocznie organizowała koncerty polskiej piosenki w wykonaniu młodych artystów mongolskich, ocenianych przez kilkusetosobową publiczność. Na koszt strony mongolskiej udało się zorganizować tygodniowy pobyt Stanisława Mikulskiego, co poprzedzono codzienną projekcją „Stawki większej niż życie”. Dzięki pomocy firmy KOPEX gościliśmy pianistkę Agatę Łukasiewicz, która wystąpiła w kilku koncertach chopinowskich, w tym w prestiżowej ułanbatorskiej operze. Bardzo dobrze przyjmowany był w stolicy i w Erdenecie duet skrzypcowy Elżbieta Skubiszewska  – Marcin Herman. Dzięki finansowemu wsparciu ze strony placówki (ze środków na cele promocyjne MSZ) wydano w języku mongolskim książkę F. Ossendowskiego “Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów”.

Duży oddźwięk medialny miał też pobyt, a zwłaszcza wykład w Narodowym Banku Mongolii – prof. Leszka Balcerowicza. Były też wizyty parlamentarne, gospodarcze, delegacji wojskowych, dziennikarzy….  Ale kulminacją i największym wyzwaniem organizacyjnym dla placówki była grudniowa (2008) wizyta oficjalna prezydenta Lecha Kaczyńskiego z małżonką.  Cały program został zrealizowany perfekcyjnie, podobno egzamin zdaliśmy na celująco.

Jak już wspomniałem, do 1995 roku ambasada RP funkcjonowała w okazałym gmachu w stylu klasycystycznym, położonym przy jednej z reprezentacyjnych ulic stolicy, w sąsiedztwie ambasady Chin. Opuściliśmy wtedy budynek bezpowrotnie, bo natychmiast przejęli go nowi gospodarze – ambasada Indii. Goszcząc w nim wielokrotnie rozpoznawałem wiele polskich śladów –  klamki, telefony, lampy, wyłączniki prądu……

Od sierpnia 2009 roku poszukiwanie i dokumentowanie polskich śladów ponownie zostało przerwane decyzją o kolejnym zamknięciu placówki. Jestem przekonany, że Polska do Mongolii powróci, ale wiele pracy trzeba będzie wykonywać na nowo.

Comments

  1. Jakub Piotr Andrzejewski says

    Pięknie Pan pisze o Monogolii i o tym co można w niej znaleźć made in Poland lub częściej “zdiełano w Polszi” :)
    W 2002 roku kiedy poraz pierwszy poczułem niezmierzone przestrzenie, ogromny szacunek ludzi do przyrody zrozumiałem, że w życiu ważna jest równowaga.
    Jeszcze raz dziękuję Panu Ambaadorowi za możlowość znalezienia się w Mongolii poraz kolejny, i jeszcze raz, a za jakiś czas znowu…w cyberprzestrzeni.
    To niesamowite być tam po tylu latach w sieci i mieć wrażenie, że nic się nie zmieniło.

    Jeszcze raz dziękuję

  2. Leon Karaczyn says

    Duzo ciekawych informacji na temat dzisiejszej Mongolii,a tego obecnie najbardziej poszukuje,narazie w internecie.W przyszlosci,zamierzam zwiedzic wazne historyczne miejsca w Mongolii,poniewaz Panie Ambasadorze interesuje mnie historia Mongolow,oraz Batu chana mojego przodka. Dziekuje bardzo za mozliwosc przeczytania Panskiego felietonu.

  3. says

    Poprawiłem błąd i też skorygowałem Mongolii i fotografii – po dwa i. Wpis będzie zamieszczony w wersji skorygowanej.

    Pozdrawiam
    Zb. Kulak

  4. Kasia Debska says

    Dziekuje pieknie za wiadomosci. Bylam w Mongolii jako dziecko i wciaz w pamieci mam plan Polskiej placowki. Mieszkalam w ambasadzie. Szukalam w internecie jakis zdjec zeby sobie odswiezyc pamiec az natrafilam na panska strone. Dziekuje pieknie za zdjecie !!!
    serdecznie pozdrawiam,
    Kasia D.

  5. Nomin-Erdene Galindev says

    Witam Pana, jest mi nie zwykle miło, że jestem gościem tak nie zwykłej strony, która jest skupiona na moim ojczystym kraju… Jest w nim wiele cennych informacji na temat Mongolii, bardzo Dziękuje! Na pewno będę wracać do tej strony wiele razy :) Obywatelka Mongolii mieszkająca w Polsce 10 lat. Pozdrawiam Serdecznie :)

  6. Krzysztof Latarski says

    fajnie się czyta te artykuły

    dobrze że Pan nie justuje, jak ja tego nie nawidzę, a w szkole wszędzie kazali, że niby estetyka i takie tam

    nie wiem jaka jest konwencja, ale jakoś wg mnie nie pasuje jak pisze się ‘mój życiorys’ w trzeciej osobie, w pierwszej brzmiałoby jakoś tak “bardziej”

  7. Marcel Kwaśniak says

    Panie Ambasadorze
    Jestem pełen sympatii i podziwu dla Pana Pasji. Z zapartym tchem czytałem o polskich śladach. Proszę pomyśleć o wydaniu książki. Jestem pewien że wielo osób by ona zaciekawiła. Niezmiernie szkoda, że znowu zamknięto polska placówkę. Miałem kiedyś okazję nieformalnie zagadnąć ministra Sikorskiego o to czy będziemy mieli znowu ambasadę w Mongolii, na co zażartował, że “przydała by się jakaś karna placówka” a bardziej na serio, że placówka będzie wtedy, kiedy mongołowie zaczną dotrzymywać swoich obietnic (jak nalezy się domyślać chodziło o zobowiązania wojskowe we wsparciu naszej misji w Afganistanie). Mongolia m.in dzięki kopalniom miedzi i węgla bogaci się z roku na rok, mając dwucyfrowy wzrost gospodarczy. Kontakty handlowe nawiązują m.in Niemcy a Polska zrobiła krok w tył, choć wydobycie miedzi i węgla to nasze silne strony a w eksporcie m.in żywności na ten rynek mamy spore dokonania.
    Mam nadzieję, że może chociaż inne branże to wyczuja. Przy okazji gdyby słyszał Pan o firmie czy instytucji która potrzebuje przedstawiciela do wysłania do Mongolii to prosze dać znać:)
    Z sympatią
    Marcel Kwaśniak
    (współautor przewodnika turystycznego po Mongolii)

  8. Krause Halina says

    Poznalam Pana jako chirurga w szpitalu. Szanuje Pana odwage w pelnieniu sluzby Ambasadora w Ulan Bator. Z duzym zanteresowaniem czytalam artykuly o zyciu ludzi w Mongolii.
    Serdecznie pozdrawiam
    Halina Krause

  9. Wojciech Kopec says

    Świetna stronka dzięki niej dowiedziałem się wiele o kraju pochodzenia mojej żony, tak mongolki uwodzą polakow :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *