Samochody

Samochód w Mongolii
Samochód w Mongolii

Rozmawiając z wieloma osobami, ktόre odwiedzały poprzednio Mongolię 5, 10 czy 20 lat temu, powtarza się obserwacja o lawinowo narastającym ruchu samochodowym w tym kraju. Jeszcze w latach 80-tych ulice Ułan Bator były puste, pojedyncze samochody “urzędowe” poruszały się bez żadnych ograniczeń. W ostatnich latach następuje lawinowy wręcz napływ importowanych z rόżnych stron świata pojazdów. Są to zarówno tanie, używane samochody z relatywnie bliskiej Japonii czy Korei, jak i drogie, nowe i luksusowe Mercedesy czy Hummery. Szczególnie te drugie, w Europie raczej widywane sporadycznie, są w Mongolii dowodem powodzenia, sukcesu i prestiżu.

Marki azjatyckie całkowicie nieomal wyparły stare modele rosyjskich Wołg,  Ład czy Zaporożcόw. Spotkać  jeszcze można pojedyncze egzemplarze Wartburga z lat 80-tych lub solidne Moskwicze – z lat  jeszcze wcześniejszych. Samochody używane pochodzą obecnie głównie z Japonii, co łatwo rozpoznać po  prawostronnym usytuowaniu kierownicy. W suchym klimacie kontynentalnym proces korozji zachodzi o wiele wolniej, o czym przekonałem się odwiedzając  właściciela jedynego w Mongolii polskiego F-126 p. Samochód z 1982 roku jest ciągle na chodzie.

Uniwersalne zasady ruchu drogowego są w Mongolii przestrzegane dość elastycznie. Sam fakt użytkowania prawie połowy pojazdόw z kierownicą po prawej stronie sprzyja dziwnym zachowaniom tutejszych kierowcόw. Przyzwyczajenie do wolnej przestrzeni i kierowania się tam, gdzie właśnie dostrzegli taką potrzebę, powoduje liczne „stłuczki” i niegroźne zwykle w skutkach kolizje. Z zasady wręcz nie sygnalizuje się zamiaru wykonania manewru a ewentualnie włącza kierunkowskaz już w trakcie jego realizacji. Zatrzymanie samochodu następuje też często zupełnie nagle, nawet na środku jezdni, bo właśnie taka potrzeba, zdaniem kierującego, zaistniała. To z kolei wywołuje orkiestrę klaksonόw i kolejne stłuczki. Samochód z drobnymi otarciami lakieru czy pękniętym reflektorem to normalność. Musi on jednak być czysty a przede wszystkim wygodny i atrakcyjny w swoim wnętrzu. Właściciele prześcigają się w ich upiększaniu, dbają o kolorowe ozdoby, piękne tapicerki, dywaniki, okładziny na kierownicę czy tablicę rozdzielczą, folie przyciemniające szyby itd. To w jakimś sensie kopia tradycyjnych zachowań, poczucia piękna i luksusu. Mongolskie jurty są także mało atrakcyjne z zewnątrz i bajecznie kolorowe, przytulne i wygodne wewnątrz.

Cała rozległa, peryferyjna dzielnica stolicy to gigantyczna giełda samochodowa, z setkami warsztatόw naprawczych, specjalizujących się w odtwarzaniu szyb, resorόw, zderzakόw, regeneracji opon. Panuje w niej przejrzysty porządek – osobno samochody osobowe, osobno dostawcze, osobno ciężarowe, sektor lakierniczy, sektor szyb, grupa warsztatόw regenerujących resory, specjaliści od elektroniki.

Rozwόj motoryzacji przerasta tempo i możliwości rozbudowy drόg, mongolskie miasta się po prostu blokują. Dlatego też władze prόbują negocjować transakcje wiązane z firmami zainteresowanymi inwestycjami, zwłaszcza w przemyśle wydobywczym i w turystyce.  Przy udzielaniu licencji i pozwoleń proponują zawieranie umόw zobowiązujących inwestorόw do budowy określonych odcinkόw drόg, ulic czy mostόw. To przedłuża negocjacje, ale stwarza nadzieję na usprawnienie tak gwałtownej fali motoryzacyjnego boomu.

Na razie benzyna jest w stosunku do realiόw europejskich tania, jej cena nie przekracza w przeliczeniu 2 złotych za litr a dodatkową atrakcją dla przyjezdnych jest jakże miły przywilej parkowania w dowolnym miejscu i o każdej porze. Mongolia jest jeszcze krajem, w ktόrym nie wprowadzono, jakże kłopotliwego, zwyczaju płatnych parkingόw. Oby jak najdłużej.

Trackbacks

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *